NA RESZTKĘ ŻYCIA

25/17000.00

0 % sfinansowane

£ 25
progres
£ 17 000
Cel
1
zrzutek
39
dni

Informacje o kampanii

Diagnozy: CRPS, fibromyalgia, depresja kliniczna, nerwica.

 

W tym roku będę miała 40 lat...

Jak wygląda moje życie? Aż chciałoby się napisać, że nie wygląda. Potworny ból 24/7, problemy ze snem, zaburzenia jedzenia, brak kontroli temperatury ciała, chroniczne zmeczenie, bolące wnętrzności, palpitacje, drętwienie ręki, niekończące się bóle głowy i jeszcze mogłabym wymieniać i wymieniać. 

 

Z osoby całkowicie sprawnej i całkowicie niezależnej od siebie, stałam się niestety osobą niepełnosprawną. Ciężko to komuś wytłumaczyć, bo skoro na pierwszy rzut oka nie widać, to przecież nic nam nie jest? A no jest, i to więcej niz bym chciała. 

 

Nigdy nikogo o nic nie prosiłam, ba nigdy nawet nie przyszło mi na myśl ubiegać się o jakiekolwiek dofinansowanie z jakiegoś tytułu. Pracowałam od 14 roku życia, bo musiałam. Moja rodzina stwierdziła, że chcą życia dla siebie, najpierw ojciec który stwierdził, że nie jestem jego, potem matka która zostawiła mnie z siostrą i wyjechała za granicę (nigdy nie wróciła), a potem siostra która stwierdziła że ma mnie dość i tak wylądowałam na ulicy. 

Normalnie chodziłam do szkoły, po szkole czy nad ranem sprzątałam kluby, sprzedawałam kwiatki, zeszyty, znicze. Brałam wszystko co się dało, żeby tylko mieć na bułkę, zimne parówki i móc przetrwać. Szkoła, która zamiast zastanowić co się dzieje, napiętnowała mnie przez wycofanie i depresję. Powtarzanie klasy, całkowicie niezasłużone. Samoocena przestała istnieć. Ja zaczęłam znikać. 

Po maturze wyjechałam do stolicy, od razu znalazłam pracę, potem druga i przez tyle ile się dało pracowałam na 2 etaty. Byłam młoda, uparta, miałam marzenia. Jedno w zasadzie ale duże. Chciałam przejść pieszo szlak Santiago de Compostela, zaczynając z Polski, poprzez każdy kolejny kraj. Kilka lat oszczędności później, znalazłam pierwszego guza w piersi, potem drugiego, trzeciego i tak zaczęła się moja przygoda z Instytutem Onkologii. Jak już doprowadziłam się do porządku to nagle wysiadła mi jedna nerka, potem druga, kamienie, kolki i inne paskudztwa. W rezultacie miałam wewnętrzne cewniki przez kilka miesięcy. Ze stolicy wyprowadziłam się do Poznania, było względnie taniej, przeniosłam się w obrębie firmy, wiec prace miałam cały czas tą samą. Niedługo później zaczęła mnie boleć ręka. Jedną diagnoza, druga, miesiące mijały, operacja. I tak rozpoczęło się moje piekło tu na Ziemi. Wszystkie oszczędności życia wydałam na fizjoterapie i na adwokatów. Rentę inwalidzką przyznali mi bez problemu, i równie szybko mi ją odebrali (po 9 miesiącach), żyłam za niecałe 30zl miesięcznie. Tyle mi zostawało po opłaceniu najmu i rachunków. I przyszedł czas w którym już nie miałam środków do życia. Bo ZUS odbierając rentę, tym samym nie dawał mi zdolności do pracy. Wpadłam w błędne koło systemu. Wręcz zostałam zmuszona do opuszczenia kraju, bo jedyne co mi zostało to bezdomność i głód. Wyjechałam do Wielkiej Brytanii. Bez języka, zapożyczona bo przecież musiałam gdzieś mieszkać. Poszłam do agencji, pierwsza praca, potem druga. Wszystko to mimo potwornego, nieustającego bolu. I znów lekarz potem drugi, tu diagnoza przyszła szybko. Mieli większe doświadczenie niż w Polsce. Wszystko co zarobiłam szło na opłaty i fizjoterapie. I znów wszystko to, co zaoszczędziłam wyparowywało. 

10 lat później jestem bez oszczędności, mam tylko zasiłek dla niepełnosprawnych, i brak możliwości podjęcia normalnej pracy. Jednymi ze skutków obecnej sytuacji są: 

  • ogromne zadłużenie za prąd i gaz, które niestety rośnie (na obecną chwilę to ponad 3 tysiące funtów/ około 15 tys złoty), 
  • Od ponad półtora roku kupuje jedzenie po terminie, na szczęście w UK są sklepy, które sprzedają żywność po dacie na produkcie, za jakiś tam procent ceny. Niestety wybór produktów jest ograniczony, ale przynajmniej mam co jesc
  • Przyjmowanie antydepresantów i leków na nerwice od ponad 10 lat ciągiem, które są mi przepisywane żeby uspokoić ośrodkowy układ nerwowy (takich które mi pomogą na stan psychiczny mi nie mogą przepisać, bo będą się gryzły z tymi które muszę przyjmować do końca życia)
  • Nie pamiętam ponad roku ze swojego życia. Ciągiem. Nic a nic. Żyłam za mgłą bólu i to co się wtedy działo, znam tylko z opowieści;

 

Meritum: nie stać mnie na życie ani w Polsce, ani w Anglii. Nie chce już normalnego życia, nie mam nawet do niego predyspozycji. 

Dlaczego zakładam zbiórkę? Bo sama nie jestem w stanie odłożyć na to żeby tam wyjechać i żyć. Nie mam rodziny, nie mam się do kogo zwrócić o pomoc. Wszystkie dni i noce spędzone w wielu szpitalach w Polsce i za granicami i zero odwiedzin. Byłam tym dzieckiem do którego nikt nigdy nie przyszedł, nikt się nigdy nie pojawił. Ze wszystkim musiałam radzić sobie sama, jak nie mogłam ruszyć ręką to nie jadłam. Jak nie mogłam się umyć to się nie myłam. Jak nie mogłam wstać z łóżka to leżałam przez kilka dni. Pewnie ciężko to sobie komuś wyobrazić, ale ja naprawdę nie miałam nigdy nikogo kogo obchodziłam. Całe życie musiałam polegać tylko i wyłącznie na sobie. Dlatego teraz, po wielu miesiącach myślenia, doszłam do wniosku, że czas schować dumę do kieszeni i poprosić o pomoc. 25 lat dawałam z siebie wszystko, aż nie zostało nic. Nawet już nie ma skąd wykrzesać. Stałam na życiowej krawędzi nie tak dawno, nie planowałam już powrotu, byłam pogodzona z końcem i wręcz czułam ulgę, że to już tyle. I tak właśnie przypadkiem znalazłam ukojenie w wodzie. Plywanie przy pomocy płetw to jedyne, co mogę robić w miarę bez bez bólu i to jedyne co sprawia mi radość i przyjemność. Przeprowadzałam się 25 razy w życiu i teraz jedyne czego chce? Wyprowadzić się do Hondurasu. Ostatnia przeprowadzka . Koniec życia na kartonach. Dlaczego tam? Bo po pierwsze mogę zabrać tam Pana Kotka, którego przygarnęłam i który stał się sensem i źródłem radości obecnego życia (pomimo ciężkiej alergii, ale jedna tabletka dziennie w tą czy w tamtą już różnicy nie robi!), po drugie życie tam jest względnie tanie i proste. 

Jedyne co pomaga na mój ból i bezdenną depresję to woda, życie podwodne. Możliwość zanurzenia głowy i zapomnienie o rzeczywistości. Całkowite wyciszenie świata, w którym nie umiem już żyć. Stąd zwracam się do obcych ludzi z prośbą o pomoc w zebraniu pieniędzy, żebym mogła wyjechać gdzieś gdzie będę mogła trochę pożyć, nim nieuleczalne choroby odbiorą mi wszystko. Choć realnie patrząc, to już się stało.

 

 

 

Drogi czytelniku, jeśli dotarłeś/as do końca tego opisu, bardzo Ci dziękuję za Twój czas i uwagę. Jeśli zdecydowałeś/as się pomóc - moja wdzięczność jest bezgraniczna. Jeśli masz jakieś pytania - postaram się odpowiedzieć na każde.

 

ps. Jeśli potrzebujecie poznać codziennych objawów, które mi towarzyszą, mogę je wymienić (nie chciałam rozciągać już i tak długiej treści)

 

ps2. Legenda diagnoz (edytowana do zrozumienia dla zwykłego śmiertelnika)

 

CRPS - odruchowa dystrofia współczulna, rzadkie zaburzenie neurologiczne, które powoduje przewlekły, niekontrolowany ból. To przewlekła, wyniszczająca i powodująca niepełnosprawność choroba, która dla niektórych może oznaczać całkowitą zmianę życia. Objawia się silnym, nieustającym bólem, na który tak naprawdę nie ma lekarstwa. CRPS jest słabo poznany i nie znaleziono jeszcze jego przyczyny choć istnieją obiecujące obszary badań. Powszechnie przyjmuje się, że organizm wytwarza nieprawidłową reakcję na uraz, w której normalne reakcje zapalne, takie jak ból, obrzęk i wahania temperatury nie ustępują po naprawieniu uszkodzenia. Prowadzi to do powstania “pętli sprzężenia zwrotnego” w układzie nerwowym, która zwiększa wrażliwość na ból. Nie wiadomo dlaczego u niektórych osób występuje CRPS, a u innych nie. Na całym świecie trwają badania nad opracowaniem lepszych leków i metod leczenia.

 

Fibromyalgia - przewlekła nieuleczalna choroba. Dokładna przyczyna nie jest znana, ale uważa się, że wynika z nieprawidłowego przetwarzania bodźców bólowych przez mózg (centralna sensytyzacja) oraz niskiego poziomu serotoniny. Diagnoza jest trudna.Przyczyny tej choroby nie są znane, niektóre badania wskazują jej powiązanie z ośrodkowym układem nerwowym, który nieprawidłowo przetwarza wszelkie bodźce czuciowe. U chorych wykrywano też podwyższony poziom substancji P, niski poziom serotoniny i niski przepływ krwi w okolicach wzgórza mózgu. Fibromialgia, jako że dopiero niedawno została uznana za odrębną chorobę, a dodatkowo nie wszyscy lekarze zgadzają się z jej występowaniem, nie jest łatwa w diagnozie. Niestety obecna medycyna nie dysponuje lekiem pozwalającym wyleczyć fibromialgię.

 

Depresja kliniczna - stanowi poważne zaburzenie psycho nerwicowe, u którego podłoża leżą nawarstwiające się problemy emocjonalne. Depresja kliniczna stanowi postać choroby psychicznej, która wpływa nie tylko na nastrój, ale również na myśli, odczuwanie, podejmowanie działań i zarządzanie swoim życiem. W tym znaczeniu należy wskazać, że rozpoznanie depresji klinicznej oznacza, że objawy towarzyszące schorzeniu wpływają dezorganizacyjnie na zdolność funkcjonowania w pracy oraz w domu, co niekorzystnie przekłada się na sposób, w jaki dana osoba jest w stanie czerpać przyjemność ze spędzania wolnego czasu czy chociażby socjalizacji.

Historia donacji

Imię Miasto Kraj Data Kwota
 Sylwia    Iceland  2026-03-27 £ 25.00

Zrzutka

Serdecznie zachęcamy do złożenia darowizny na wybrany cel.
Formularz darowizny

1

Wybierz ile chesz wpłacić

£ 2
£ 5
£ 10
£ 25
£ 50
£ 75
£ 100
£ 250
£ 500
£ 1 000
£ 5 000
£

2

Wpłacasz jako gość lub Zaloguj się

Kampania NA RESZTKĘ ŻYCIA

3

Rodzaj zrzutki

logo ssl

4

Płatność kartą

logo platnosci