Informacje o kampanii
Mam na imię Sylwia, mam 30 lat i jestem mamą dwójki dzieci. Trzy lata temu zaczęły się u mnie poważne problemy zdrowotne. Pojawił się silny ból, który z czasem zaczął odbierać mi normalne funkcjonowanie. Do dziś nie otrzymałam jednoznacznej diagnozy, choć moje objawy wskazują na endometriozę.
Zmagam się z codziennym bólem miednicy i nóg, silnymi migrenami, anemią, problemami żołądkowymi oraz ogromnym stresem i nerwicą lękową. Są dni, kiedy zwykłe czynności stają się dla mnie ogromnym wyzwaniem. Czuję, jak choroba powoli odbiera mi energię do życia i możliwość bycia taką mamą, jaką zawsze chciałam być dla moich dzieci.
Niestety w Wielkiej Brytanii moje objawy są bagatelizowane. Mimo wielu wizyt lekarze nie chcą przeprowadzić pełnej diagnostyki w kierunku endometriozy. Odmawia się mi wykonania badania MRI, a zamiast tego przepisuje jedynie tabletki antykoncepcyjne, które mają „uciszyć” chorobę, której nawet nie zdiagnozowano. Wysyłają mnie jedynie na podstawowe skany, sprawdzając wyłącznie, czy nie ma zmian nowotworowych.
Dodatkowo w moich badaniach pojawił się podwyższony marker nowotworowy CA125. W pewnym momencie usłyszałam nawet, że mogę mieć raka. To był jeden z najgorszych momentów w moim życiu. Przerażona zdecydowałam się natychmiast wyjechać do Polski, aby szukać pomocy i dalszej diagnostyki.
Lekarz w Polsce po badaniach stwierdził, że na szczęście nie mam raka. Zdiagnozowano jednak nadżerki, które wymagają usunięcia, oraz żylaki na macicy. Po dokładnym wywiadzie i analizie moich objawów lekarz podejrzewa również endometriozę, która wymaga dalszej, specjalistycznej diagnostyki.
Niestety nie stać mnie na dalsze prywatne leczenie i badania w Polsce. Znalazłam klinikę w Wielkiej Brytanii, która specjalizuje się w diagnostyce i leczeniu endometriozy, podobne placówki są również w Polsce. Dla mnie nie ma znaczenia gdzie będę leczona — najważniejsze jest to, aby w końcu trafić do miejsca, które naprawdę zajmuje się tą chorobą i potraktuje moje objawy poważnie.
Endometrioza wciąż jest tematem bardzo często pomijanym i bagatelizowanym, szczególnie tutaj w Wielkiej Brytanii. Dlatego jestem zmuszona prosić o pomoc i wsparcie w zebraniu środków na prywatną diagnostykę i leczenie. Chciałabym w końcu poznać prawdziwą przyczynę mojego bólu i wrócić do normalnego życia — dla siebie i dla moich dzieci.
Będę ogromnie wdzięczna za każdą pomoc — nawet najmniejszą wpłatę, a także za udostępnienie mojej historii dalej.
Dziękuję z całego serca każdej osobie, która zdecyduje się mnie wesprzeć. ❤️